Ti amo, czyli nasze wielkie włoskie wesele – wywiad z Anią i Pawłem, którzy powiedzieli sakramentalne tak w Toskanii

Ślub to nie zawsze musi być stuosobowe wesele z discopolowymi przyśpiewkami, lejącą się wódką i oczepinami o północy. Oczywiście takie wesele ma swój urok, sama lubię się bawić na takich imprezach. Istnieją jednak bardziej oryginalne sposoby na organizację ślubu…Zapewniam Was, że też może być magicznie, romantycznie i wzruszająco, a co najważniejsze w przepięknej scenerii, która uczyni ten dzień naprawdę wyjątkowym.

Poznajcie Anię i Pawła.

On spokojny, gentleman z poczuciem humoru. Ona pewna siebie, troskliwa i szczera.  Razem doskonale dobrana para. Mieli własną wizję swojego ślubu i zaryzykowali, wszystko wyszło perfekcyjnie. Teraz chcą się tą wizją podzielić.

 Czyj to był pomysł i kiedy on się narodził? Czy od początku tak wyobrażaliście sobie ten dzień?

Ślub w wyjątkowym miejscu, w pięknej i malowniczej scenerii jest marzeniem wielu osób. Był też naszym. Będąc realistami traktowaliśmy go jednak, jako piękny sen, a nie coś, co może się spełnić w realu. Kto widział film Mamma Mia!, pamięta zapewne scenę ślubu w kościele na malowniczej wyspie Skopelos. Oglądając ten fragment zawsze zastanawiałem się, czy takie śluby odbywają się w rzeczywistości, nie będąc przy tym Piercem Brosnanem śpiewającym Abby. Okazuje się, że tak! Nasze wstępne plany weselne zakładały ślub „na miejscu”, w pięknej winiarni pod Zieloną Górą, jednak pojawił się mały problem. Najbliższy dostępny termin był za ponad dwa i pół roku. Postanowiłem poszukać alternatywy i wtedy scena z filmu wskoczyła jak bumerang.

fot.: www.fotoimpress.pl

Po szybkim rozpoznaniu tematu w Internecie okazało się, że nasze wesele za granicą jest bardziej realne do zorganizowania, niż nam się wydawało. Wiedzieliśmy, że chcemy ślub konkordatowy (ślub kościelny i cywilny w jednym). Po podjęciu współpracy z firmą okazało się, że niektóre wymarzone przez nas destynacje, takie jak Grecja, czy Rzym, nie spełniają tego wymogu – można było tam jako obcokrajowiec wziąć jedynie ślub cywilny.

Tak oto w drodze eliminacji, przeszliśmy do opcji numer trzy, czyli Toskanii. Okazało się, że to był strzał w dziesiątkę. Marzenia naprawdę się spełniają. 

Organizowała wam to polska firma, jak ją znaleźliście? Czy dużo jest takich firm obecnie na polskim rynku?

Przed znalezieniem organizatora najważniejsze jest ustalenie destynacji (region, kraj, motyw ślubu) oraz rodzaj ceremonii. Jeżeli już wiemy co chcemy i gdzie, wystarczy sprawdzić czy jest ktoś, kto mógłby to dla nas zorganizować. Dodam, że nie mieliśmy kompletnie żadnej wiedzy na temat organizacji ślubu za granicą. Nikt z naszych wspólnych znajomych, czy rodziny nie przetarł tego szlaku wcześniej. Tak jak wspomniałem wcześniej, my nawet nie mieliśmy pojęcia, że taka „opcja” ślubu za granicą jest w ogóle możliwa.

fot.: www.fotoimpress.pl

Sami zrobiliśmy „research” w Internecie i szybko natrafiliśmy na kilka kluczowych ofert. Naszą uwagę przykuła jedna firma, która wydawała się najbardziej doświadczona w organizacji takich ślubów. Następnie przeszukaliśmy dziesiątki portali, aby dowiedzieć się jak najwięcej o tej firmie i poznać opinie ich klientów. Dodatkowo podjęliśmy kontakt mailowy z ich konsultantką, zadając wiele pytań o organizację, logistykę i koszty. Firma sprawiała wrażenie profesjonalnej, która regularnie organizuje podobne śluby w różnych zakątkach świata. Otrzymaliśmy cenniki, listę potencjalnych lokalizacji kościołów, willi na przyjęcie i zakwaterowanie, oferty cateringu oraz wymogów formalnych dotyczących samego sakramentu. Kolejny krok należał do nas, czy podejmijmy to duże ryzyko i zorganizujemy najważniejszą imprezę swojego życia 1500 km od domu, powierzając ją nieznanej firmie z Internetu?

fot.: www.fotoimpress.pl

Co na to rodzina? Czy spodobał im się ten pomysł?

Łatwo sobie wyobrazić reakcję rodziny. Byli mocno zaskoczeni i sceptycznie nastawieni. Nie było w tym nic dziwnego…na ich miejscu sam byłbym podobnego zdania. Nasuwało się mnóstwo pytań, od typowo organizacyjno – logistycznych, po te dotyczące wiarygodności firmy. Firmy, której musieliśmy zaufać, powierzyć organizacje naszego ślubu oraz zapłacić niemałe pieniądze. Nie pomagał również fakt, że wesele chcieliśmy zorganizować na kilkanaście najbliższych osób. „To co, nie będzie tradycyjnego wesela?” – z tego typu pytaniami musieliśmy się zmierzyć. Nie było to łatwe, gdyż dobrze wiedzieliśmy, że nie damy rady zabrać ze sobą wszystkich znajomych, a jedynie garstkę najbliższych. Minęło trochę czasu zanim nasz pomysł uzyskał aprobatę ze strony rodziny. Musieli nam po prostu zaufać.

Polecacie innym takie rozwiązanie na ślub?

Zdecydowanie tak. Ślub za granicą, nieważne czy w Czechach, Włoszech czy na Hawajach, to jest nowy, niespopularyzowany jeszcze trend, który powoli staje się alternatywą dla młodych par, które zamiast tradycyjnego, polskiego, dużego wesela dla setki bliższych lub dalszych znajomych, woleliby przeżyć ten magiczny czas w przepięknej scenerii, w gronie najbliższych, w intymnej atmosferze.

Dodam też, iż w ramach „weselnego pakietu” dostajecie „weselne wakacje”, bowiem spędzacie swój najlepszy czas, te kilka czy kilkanaście dni w malowniczym miejscu, tak jak my w Toskanii.

Oprócz przygotowań, znajdzie się na pewno czas na zwiedzanie, czy relaks na plaży.

fot.: www.fotoimpress.pl

fot.: www.fotoimpress.pl

Tak więc, jeżeli chcielibyście zorganizować swoje wesele w nietypowy i oryginalny sposób, wesele toskańskie, greckie czy hawajskie to wspaniały pomysł. O ile nie macie „przeszkód technicznych”, takich jak presja ze strony rodziców na tradycyjne wesele lub zbyt duża rodzina, to warto rozważyć taką opcję. Obecnie na rynku jest wiele profesjonalnych firm, które załatwiają niezbędne formalności w danym kraju. Wszystko jest oczywiście legalne, potwierdzone i autoryzowane w Polsce, a co ważne, cena takiego ślubu nie przewyższa tradycyjnego, krajowego wesela.

Jakie są największe wyzwania takiego ślubu?

Organizacja wesela nie należy do najłatwiejszych. To duże wyzwanie . Składa się z dziesiątek większych i mniejszych „tematów”, które trzeba dopiąć na ostatni guzik, czytaj: wszystko musi być perfekcyjne w tym dniu. W przypadku naszego ślubu, to co przyprawiało o ból głowy, to załatwianie wszystkiego na odległość, bez możliwości zweryfikowania i sprawdzenia na miejscu. Organizacja ślubu za granicą wymaga udzielenia ogromnego kredytu zaufania do firmy, której powierzyliśmy najważniejszy dzień naszego życia.

Nie jest też tak, że firma załatwia wszystko od a do zet, a naszym zadaniem było jedynie podejście do ołtarza, a później biesiadowanie do rana. Po pierwsze musieliśmy zorganizować transport dla gości z Polski oraz zaplanować przyjazd i odjazd dla gości z Niemiec. Ponadto mieliśmy do przetransportowania górę bagaży, łącznie z częścią naszej dekoracji oraz suknie ślubną. Ze względu na ilość osób oraz ekwipunku, w grę wchodził jedynie transport samochodami. Jadąc na miejsce nie mieliśmy dogranych takich szczegółów jak samochód do ślubu, fryzjer dla Panny Młodej, daty i miejsca sesji plenerowej, przyozdobienia kościoła czy chociażby godziny wyjazdu. Te wszystkie elementy musieliśmy zorganizować na miejscu na własną rękę, bądź ustalić z właścicielką rezydencji czy konsultantką. Na szczęście udało nam się to wszystko dograć zgodnie z planem, bez większych niespodzianek.

Wrócicie jeszcze do Toskanii? Co Was najbardziej urzekło w tym rejonie?

Z pewnością, bo mamy niedosyt! Nie sposób opisać wszystkiego, co urzekło nas będąc tam, ale bez wątpienia były to zapierające dech w piersiach widoki, krzewy winogron, rzędy drzewek oliwnych sięgających po horyzont. Jadąc w głąb Toskanii można zobaczyć miejsca wyjęte ze scenografii filmowych. Nieduże, kamienne domki, donice z kwiatami i pnącymi się ziołami, a także piękne, zielone doliny. Ponieważ podczas naszego pobytu byliśmy pochłonięci przygotowaniami do ślubu, nie zobaczyliśmy wszystkiego, a że apetyt rośnie w miarę jedzenia, my też mamy apetyt na więcej…

Cieszymy się, że mogliśmy połączyć nasze piękne i podniosłe ślubne momenty z tym magicznym i romantycznym miejscem, jakim jest Toskania. Ten region na zawsze pozostanie w naszych sercach, bo to właśnie tu wydarzyło się coś wyjątkowego.

fot.: www.fotoimpress.plfot.: www.fotoimpress.pl

fot.: www.fotoimpress.pl

Dziękuję Wam za ten wywiad! Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s